W ostatnią niedzielę lata uczestnicy Pracowni Turystycznej MDK w Bolesławcu spotkali się w Trzebieniu, by wspólnie poznać lokalną, acz niezwykłą atrakcję przyrodniczą: Pustynię Kozłowską. Druga wycieczka w nowym roku szkolnym była okazją do integracji dla rozpoczynających, i kontynuujących naszą turystyczną przygodę.
Ruszyliśmy „w las”, mijając nowoczesną instalację Zakładu Unieszkodliwiania Odpadów Komunalnych w Trzebieniu (podziękowania dla p. Moniki za okazaną pomoc). Tym razem naszą uwagę przyciągnęły nie tyle ekologiczne sposoby utylizacji śmieci, co zespoły roślinności na wschodnim skraju Borów Dolnośląskich. Młody las i wrzosowiska niezbyt przypominały bór, jednak po pewnym czasie weszliśmy na teren dawnego poligonu, by zobaczyć pustynne piaski.
Pustynia Kozłowska to zwyczajowa, potoczna nazwa wydmy śródlądowej. Wydmy takie powstają w wyniku działalności człowieka: w tym przypadku był to poligon, ćwiczebny ogień wypalał roślinność i niszczył glebę, co skutkowało pustynnieniem terenu.
Którędy szliśmy i co widzieliśmy? Idąc przez wzniesienie Gołębia i część Długiego Wzgórza oglądaliśmy stanowiska szczotlichy siwej i wrzosu zwyczajnego. Szczotlicha „ma moc” wiązania piachu w zaczątek gleby. To dzięki niej pustynia dosłownie znika, z ok. 160 ha zostało niecałe pięć. Sukcesja wtórna powoduje, że za kilkanaście-kilkadziesiąt lat Pustynia Kozłowska pozostanie wspomnieniem: powróci tutaj las.
Po dotarciu do linii kolejowej łączącej Miłkowice z Żarami odpoczęliśmy, następnie poznaliśmy historię jeżdżącego tędy w latach 1936-1939 pociągu nazywanego „Latającym Ślązakiem”. Pokonywał on trasę z Bytomia do Berlina w niecałe 4.5 godziny. Zajrzeliśmy do Przemkowskiego Parku Krajobrazowego. Niespodziewanie nasza wycieczka zmieniła się w grzybobranie: grzyby dosłownie rosły na ścieżce, którą szliśmy.
Czy było warto? Gorąco, w pełnym słońcu, piach pod stopami … Zobaczcie sami – zapraszamy do obejrzenia fotorelacji. Więcej zdjęć TUTAJ.
Tekst: Marcin Sarkowicz
Zdjęcia: Monika Wylężek, Marcin Sarkowicz

