Mniszy Las w Parku Krajobrazowym „Chełmy” na Pogórzu Kaczawskim – miejsce, którego próżno szukać na większości map – odsłoniło kilka swych tajemnic przed uczestnikami Pracowni Turystycznej MDK w Bolesławcu.
Wakacyjnie, w pierwszą niedzielę lipca, uczestnicy zajęć turystycznych Młodzieżowego Domu Kultury w Bolesławcu oraz goście spotkali się w Bogaczowie, malutkiej osadzie niedaleko Złotoryi i Jawora. Pierwsza atrakcja czekała przy rozstajnych drogach wiodących do Męcinki i Chroślic. Dwa 300-letnie pomnikowe cisy były kanwą opowieści o historii ochrony przyrody w Polsce. Statut warcki, wprowadzony przez Władysława II Jagiełłę w 1423 roku, chronił m.in. cisy, których sprężyste drewno było powszechnie pozyskiwane na ówczesną broń – łuki.
Bogaczowski Grzbiet, oddzielający Równinę Chojnowską od progu morfologicznego Sudeckiego Uskoku Brzeżnego, słynie z unikalnych łąk kserotermicznych. Ze względu na silne nasłonecznienie, strome stoki i zasadowe podłoże rozwijają się tam ciepłolubne gatunki roślin. Kilka udało się zaobserwować, jednak największe wrażenie na uczestnikach zrobiły pomnikowe aleje modrzewi europejskich mijane na trasie.
W stronę miejscowości Pomocne z Bogaczowa prowadzą dwa szlaki: czerwony Szlak Brzeżny, wytyczony krajem Sudetów i wiodący ze Złotoryi do Bolkowa, oraz niebieski Szlak Kopaczy, łączący pobliską Leszczynę i Wojcieszów. Hania doskonale zapamiętała najważniejszą turystyczną zasadę: kolor szlaku pieszego nie mówi nic o jego trudności.
Po dotarciu do Pomocnego odpoczynek w sympatycznej, zadaszonej wiacie turystycznej przedłużył nam deszcz. Korzystając z ławostołu, przejrzeliśmy i porównaliśmy kilka map okolicy, przez którą wiodła trasa wycieczki. Sprawdziliśmy również działanie odbiorników GPS. Niestety, miejsce nazwane „Nieziemskim Widokiem” nie pozwoliło nacieszyć oczu szeroką panoramą Sudetów Zachodnich – wszystkie możliwe do obejrzenia pasma górskie spowiły chmury.
Kolejną atrakcją na trasie były historyczne ślady dawnej granicy Mniszego Lasu, należącego w przeszłości do cystersów – zakonników z nieodległego Lubiąża. Korzystając z opracowania Mariana Gabrowskiego, udało się odnaleźć i obejrzeć ciekawe kamienie graniczne.
Szczyt Górzca, wzniesienia o wysokości 442 m n.p.m., pozwolił na wygodny odpoczynek. Od stuleci jest to miejsce kultu religijnego. Droga krzyżowa prowadząca z Męcinki powstała w 1740 roku, a kaplica była zaznaczana na mapach już sto lat wcześniej. Widoki w stronę Równiny Chojnowskiej przysłaniają obecnie korony drzew, ale wąska przecinka w kierunku zbiornika Słup pozwala domyślić się strategicznego wykorzystania Górzca we wczesnym średniowieczu.
Po zejściu do podnóża wzniesienia dotarliśmy do kolejnego tajemniczego świadka przeszłości: dawnej sztolni Rudolf, w której wydobywano hematyt. To najpopularniejsza ruda żelaza, której współczesnym śladem jest kolor strumienia wypływającego z chodnika. Kto zadał sobie trud wykopania prawie kilometrowej sztolni? Dlaczego zdecydował się na kosztowne obmurowanie kamieniem? Te pytania, z braku dokumentacji w archiwach górniczych, pozostają bez rzetelnej odpowiedzi.
Ostatnią atrakcją niedzielnych zajęć było ognisko – zawsze okazja do rozmów na różne tematy i integracji grupy.
Niedzielne zajęcia były spotkaniem z przyrodą, ale również odkrywaniem tego, co na pierwszy rzut oka ukryte – w krajobrazie, historii i detalach mijanych po drodze. Choć pogoda była zmienna, a przyroda nie odsłoniła wszystkich swoich walorów, uczestnicy wrócili z przekonaniem, że ciekawe miejsca często znajdują się blisko domu. Więcej zdjęć TUTAJ.
Test: Marcin Sarkowicz
Zdjęcia: Monika Wylężek, Marcin Sarkowicz

